The truth is right here...

'Zakazana historia filozofów. Niestoicka powieść stoika.' Tomasz Mazur

Data publikacji: 2019-12-05
Od ostatniej „recenzji” tutaj postarzeliśmy się wszyscy o dobre dwa miesiące. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie poza pielęgnowanym od lat brakiem systematyczności. Finał jest taki, że winien Wam jestem przynajmniej trzy tytuły. Winien z trzech powodów. Po pierwsze, czytanie jest spoko i każda okazja do promocji czytelnictwa jest super. Po drugie, przyjąłem zasadę, że pokazuję Wam tylko rzeczy które szczerze przypadły mi do gustu - moje czyste sumienie i Wasza oszczędność czasu. Po trzecie, choć cierpliwość Wydawnictwa Znak w stosunku do mnie wydaje się być nieograniczona, to boję się przegiąć przysłowiowej bagiety :) Do dzieła! 
 
Dzisiaj książka nad którą spędziłem w ciągu tych dwóch miesięcy najwięcej czasu, czyli „Zakazana historia filozofów” Tomasza Mazura. Z kontekstu już możecie się domyślić, że Wujek Konrad approved, ale tym razem nie obędzie się bez małej gwiazdki. 
 
Trudno mi tak na 100% powiedzieć dla kogo jest ta książka. Osoby które z filozofią nie miały wcześniej nic wspólnego, mogą zderzyć się z płotem przesytu informacji, który będzie trzeba przeskoczyć dla lepszego zrozumienia. Zaprawieni w bojach miłośnicy MYŚLENIA, raczej nie będą na każdym kroku zaskakiwani. Ilu jest natomiast takich jak ja, którzy ślizgają się po powierzchni tematów, czerpiąc z nich odrobinkę, ale nigdy nie najadających się do pełna - nie wiem. 
 
Autor, w dużym uproszczeniu z mojej strony, zabiera nas w podróż. Wycieczkę po teoriach filozoficzny, ich źródłach, oraz największych przedstawicielach. Wciąga w zabawę przenoszenia tych teorii do świata rzeczywistego i domalowywania tym zdarzeniom zagadkowej historii. Tło fabularne wciąga, a fragmenty miłosne opisywane w konwencji rozmyślań, potrafią zatracić człowieka na kilka dłuższych chwil. 
 
Dwie istotne rzeczy dla ugaszenia małego hurra optymizmu. 
 
  • W książce, z konieczności bo z konieczności, znajduje się dużo wyjaśnień i nawiązań na marginesie. Opisy te potrafią wybić z rytmu i przytłoczyć jeżeli wszystko z czym człowiek w książce się spotka będzie nowe. Może to obawa na wyrost. Mnie jedynie wybijały z rytmu od czasu do czasu, a nie wnosiły wyjątkowo istotnych informacji w kontekście danego rozdziału. Bardziej rys historyczny i opisy przedstawiony postaci. Nikt też nie kazał mi czytać, więc możecie uznać, że szukam w całym dziury.

 

  • Druga kwestia jest dużo bardziej istotna w końcowej ocenie książki. Trzeba się za nią zabrać z odpowiednią dozą cierpliwości. Filozofia nie polega na przelaniu wody przez durszlak o wielkich oczkach, tylko dopasowaniu tempa na tyle, żeby został nam jeszcze jakiś makaron. Mi największą przyjemność sprawiały momenty „ahaaaa!”, chwila przerwy w czytaniu i towarzyszenie autorowi w tych refleksjach. 
 
Mój werdykt już znacie, gwiazdki i mały druczek również. Pozostając w klimacie filozofii, przemyślcie zakup :) 

Facebook

Instagram